Dwupartyjna propozycja Senatu ma na celu rozwiązanie długotrwałego zamieszania dotyczącego tego, czy pisanie oprogramowania blockchain oznacza prowadzenie działalności usług finansowych. Senator Cynthia Lummis we współpracy z senatorem Ronem Wydenem opracowała Blockchain Regulatory Certainty Act. Ustawa ta stwierdza, że tworzenie kodu zasadniczo różni się od zarządzania aktywami klientów.
Republikańska senator ze stanu Wyoming przewodniczy senackiej podkomisji ds. aktywów cyfrowych w sektorze bankowym. Twierdziła na platformie X, że budowanie infrastruktury bez obsługi środków finansowych nie powinno skutkować nadzorem podobnym do tego, jaki obejmuje banki.
Propozycja wprowadza konkretne wyłączenia dla osób i firm budujących systemy rozproszonego rejestru, w których nie mają jednostronnej kontroli nad środkami użytkowników. Kluczowa różnica polega na tym, czy deweloperzy posiadają prawne uprawnienia do samodzielnej realizacji transakcji, czy jedynie dostarczają narzędzia wykorzystywane przez innych.
Ochroną objęte są różne kategorie działalności. Publikowanie kodu oprogramowania dla zdecentralizowanych sieci kwalifikuje się do wyłączenia. Uruchamianie węzłów walidacyjnych lub utrzymywanie działania sieci również podlega zwolnieniu. Sprzedaż portfeli sprzętowych lub aplikacji do samodzielnej obsługi aktywów nie powoduje obowiązku przestrzegania regulacji. Usługi infrastrukturalne wspierające funkcjonalność rejestru pozostają poza zakresem nadzoru regulacyjnego.
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});Lummis określiła obecny sposób klasyfikacji jako nielogiczny, zważywszy na brak dostępu deweloperów do środków finansowych. Strach przed ściganiem miał, według jej oświadczenia, negatywny wpływ na krajową innowacyjność, mimo minimalnych zagrożeń związanych z praniem pieniędzy. Ustawa ma wyeliminować ten efekt w zakresie legalnej pracy technicznej.
Stany zachowują uprawnienia egzekucyjne w określonych granicach. Mogą stosować przepisy zgodne ze standardami federalnymi, ale nie wolno im nakładać licencji na transmisję pieniędzy na deweloperów zajmujących się wyłącznie chronionymi czynnościami. Celem jest uniknięcie rozdrobnienia lokalnych regulacji, które mogłyby zmusić projekty do działania poza granicami kraju.
Niejasności regulacyjne w ramach obecnych przepisów przez lata powodowały niepewność. Wielu deweloperów musiało mierzyć się z potencjalnymi licencjami w poszczególnych stanach, mimo że nigdy nie kontrolowali kapitału użytkowników. To zamieszanie spowodowało odpływ znacznych zasobów technicznych do jurysdykcji z bardziej przejrzystymi wytycznymi.
Powiązane:


