W skrócie

  • Douglas Rushkoff twierdzi, że utopizm związany ze sztuczną inteligencją maskuje wyzysk pracy i koszty środowiskowe.
  • Ekonomiści twierdzą, że AI zwiększa produktywność, ale koncentruje przesiedlenia, szczególnie na poziomie początkowym.
  • Eksperci podważają twierdzenia o celowym wprowadzaniu w błąd, ostrzegając przed zbyt uproszczonymi narracjami.

Dla teoretyka mediów Douglasa Rushkoffa błyszczące obietnice utopii napędzanej przez silikon są jedynie zasłoną dymną dla elitarnej strategii ucieczki.

Rushkoff, profesor teorii mediów i ekonomii cyfrowej na Queens College/CUNY, autor Survival of the Richest i Team Human, wyraził te uwagi podczas niedawnego wywiadu w podcaście Repatterning prowadzonym przez Arden Leigh. W rozmowie ostro skrytykował klasę miliarderów technologicznych, twierdząc, że ci, którzy ewangelizują sztuczną inteligencję, są mniej zainteresowani "ratowaniem świata", a bardziej przetrwaniem potencjalnego upadku wywołanego przez technologię, którą sami wprowadzili.

"Miliarderzy boją się zostać podniesieni na własnym petardzie," powiedział Rushkoff. "Boją się zmierzyć z konsekwencjami swoich działań."

Wskazał na gigantów technologicznych, takich jak Mark Zuckerberg i Sam Altman, którzy rzekomo inwestują w budowę bunkrów, podczas gdy CEO SpaceX Elon Musk głosi kolonizację kosmosu, zdradzając swój publiczny optymizm, a potajemnie oczekując społecznego i środowiskowego upadku zamiast technologicznej złotej ery.

"To, co zrobili, budując swoje bunkry i ujawniając różne plany kosmiczne, pokazuje, że nie wierzą w to, że rzeczy, które tworzą, uratują świat," powiedział Rushkoff. "Wierzą, że rzeczy, które tworzą, mogą ich uratować, a reszta z nas pójdzie na dno."

Rushkoff podważył również przekonanie, że AI zmniejsza ilość ludzkiej pracy. Według niego technologia przesuwa pracę do mniej widocznych i bardziej wyzyskujących form, zamiast ją eliminować.

"Nie widzimy rzeczywistej redukcji pracy z powodu AI," powiedział Rushkoff. "Widzimy raczej obniżenie kwalifikacji pracy."

Podczas gdy technolodzy, w tym CEO Robinhood Vladimir Tenev, twierdzą, że AI napędzi wzrost nowych miejsc pracy i branż, Rushkoff zaznacza, że globalna infrastruktura wymagana do utrzymania systemów AI, od wydobycia po przygotowanie danych, jest podstawową sprzecznością w twierdzeniach o korzyściach płynących z automatyzacji.

"Potrzeba wielu niewolników, by zdobyć rzadkie metale ziem rzadkich, i wielu ludzi w Chinach i Pakistanie do oznaczania tych danych," powiedział Rushkoff. "Za AI stoi tysiące i tysiące ludzi. Będziemy musieli mieć ludzi budujących elektrownie, wynajdujących nowe źródła energii, wydobywających więcej węgla i ropy. Jak dotąd jest mnóstwo miejsc pracy — po prostu nie takich, które chcielibyśmy mieć."

Rushkoff twierdzi, że ta ukryta praca podważa obietnice świata bez pracy, nawet gdy twórczy i profesjonalni pracownicy są wypierani. Efekt, jak mówi, to nie wyzwolenie, lecz redystrybucja szkód.

Skrytykował także ideologię napędzającą elitarne narracje o AI, opisując ją jako formę transhumanizmu, która traktuje większość ludzi jako jednorazowych.

"Oni mają pewnego rodzaju religię," powiedział Rushkoff. "Dla nich ty i ja jesteśmy na larwalnym etapie człowieczeństwa."

W tym światopoglądzie, jak twierdzi, bogaci technolodzy wyobrażają sobie ucieczkę od biologicznych ograniczeń dzięki maszynom, podczas gdy reszta ludzkości staje się zbędna.

"To oni wyrastają skrzydła i opuszczają planetę albo przesyłają się do chmury," powiedział Rushkoff, podczas gdy "reszta z nas to tylko materia, paliwo dla ich ucieczki."

Inni z dziedziny informatyki i technologii odrzucili pogląd, że liderzy Silicon Valley celowo ukrywają nadchodzący upadek.

"Unikałbym skrajności, ponieważ prawda prawdopodobnie leży pośrodku," powiedział David Bray dla

Decrypt.

Przewodniczący Accelerator i wybitny członek Stimson Center, bezpartyjnego think tanku koncentrującego się na bezpieczeństwie, zarządzaniu i nowych technologiach, Bray sprzeciwił się poglądowi, że liderzy technologiczni świadomie używają utopijnych narracji o AI, by ukryć zbliżający się upadek, ostrzegając, że takie interpretacje grożą "odrzuceniem zbyt optymistycznego przekazu na rzecz zbyt ponurego".

Bray jednak przyznał, że wiele optymistycznych twierdzeń dotyczących AI zbytnio upraszcza to, co jest potrzebne do zarządzania zmianą technologiczną na dużą skalę.

"Kiedy słyszę ludzi przedstawiających utopijną wizję, z jednej strony cieszę się, że nie jest to sianie strachu," powiedział. "Ale martwi mnie, że pomijają fakt, iż trzeba wdrożyć rzeczy wykraczające poza samą technologię."

Bray powtórzył ostrzeżenie Rushkoffa, że koszty AI są często ukrywane, wskazując na szkody środowiskowe i wyzysk ludzi osadzony w łańcuchach dostaw umożliwiających zaawansowane technologie.

"Żyjemy coraz bardziej w połączonym świecie i musimy być świadomi tego, co nazwałbym podejściem 'od farmy do stołu'," powiedział.

Bray przedstawił przejście na AI jako zakłócające, ale znajome, wyznaczając linię od lat 90. XIX wieku, kolei, telegrafów i rewolucji przemysłowej. "Już tu byliśmy," powiedział. "Przetrwamy to, ale nastąpi okres wstrząsów."

Według Lisy Simon, głównej ekonomistki firmy Revelio Labs zajmującej się analizą rynku pracy, dane z rynku pracy już odzwierciedlają część tych wstrząsów.

"Najbardziej narażone zawody odnotowały największy spadek popytu, szczególnie na stanowiskach początkowych," powiedziała Simon dla

Decrypt
, zauważając, że efekt ten koncentruje się tam, gdzie pracownicy mają najmniejszą siłę przetargową.

Na niższych szczeblach płacowych Simon twierdzi, że dynamika bardziej przypomina bezpośrednie wyparcie, a w miarę jak pracownicy używają narzędzi AI do zwiększenia wydajności, pracodawcy mogą po prostu potrzebować mniej ludzi.

"Widzimy to głównie w pracy niskopłatnej, gdzie złożoność zadań jest nieco mniejsza, a możliwość zastąpienia całych fragmentów zawodu automatyzacją jest oczywista," powiedziała, dodając, że te stanowiska również odnotowują najsłabszy wzrost płac.

Simon podkreśliła również, że wiele kosztów związanych z infrastrukturą AI pozostaje słabo oszacowanych. "Nie sądzę, by koszt środowiskowy tych ogromnych centrów danych był w pełni doceniany," powiedziała.

Simon powiedziała, że pozostaje ogólnie optymistyczna co do długoterminowego potencjału AI, ale uznaje obecny moment za wymagający interwencji politycznej. Aby zachować spójność społeczną w obliczu wyparcia i nierównych korzyści, jej zdaniem rządy powinny rozważyć "bardziej redystrybucyjne polityki, takie jak uniwersalny dochód podstawowy".

"Nie sądzę, że wszystko pójdzie w jednym kierunku, czy to utopijnym czy dystopijnym," powiedział profesor NYU Vasant Dhar dla

Decrypt.

Dhar, wykładający w Stern School of Business oraz Center for Data Science, uważa, że AI prawdopodobnie przyniesie nierówne rezultaty, zamiast czystej przyszłości bez pracy. Ostrzega przed tym, co nazywa "bifurkacją ludzkości", gdzie technologia "wzmacnia niektórych ludzi" i "turboładuje produktywność", podczas gdy inni tracą uprawnienia, używając AI "jako kuli, a nie wzmacniacza".

Według niego te zyski niosą także ryzyko wyparcia. "Myślę, że zobaczymy dużo destrukcji miejsc pracy," powiedział Dhar, dodając, że nie jest jasne, jakie nowe zawody pojawią się, by zastąpić te utracone.

Ostatecznie Dhar twierdzi, że wyniki będą zależeć bardziej od zarządzania niż samej technologii. "Wyniki będą zależeć od wyborów, których dokonamy," powiedział, pytając: "Czy będziemy rządzić AI, czy to one będą rządzić nami?"