Ostatnie ruchy cenowe Bitcoin, oscylujące w okolicach 95 000 USD, dały bykom nadzieję, jednak głębsza analiza rynku, według najnowszego wpisu CryptoQuant, pokazuje bardziej stonowaną rzeczywistość. Dwa fundusze najbardziej powiązane z kształtowaniem ceny, czyli Fidelity’s FBTC oraz ARK’s ARKB, nie generują już wzrostów, które napędzały Bitcoin w zeszłym roku, a brak tej siły zakupowej na giełdach widoczny jest po odrzuceniu nagłówków medialnych. Na połowę stycznia Bitcoin utrzymuje się w okolicach 95 600 USD, odbił się od niedawnych spadków, ale nie zdołał zbudować szerokiej, opartej na przekonaniu fali wzrostowej, która historycznie wymaga głębokiej płynności ETF, aby się utrzymać.
FBTC od Fidelity nadal posiada ogromny zapas Bitcoin, ale dynamika napływu środków się wypłaszczyła; FBTC nie powrócił do poziomów szczytowych z okolic marca zeszłego roku, a jego skumulowane przepływy stanęły w miejscu. Ma to znaczenie, ponieważ cena Bitcoin od czasu wejścia spotowych ETF do mainstreamu była niezwykle spójna z łącznymi przepływami FBTC i ARKB. Gdy te dwa fundusze przestają być stabilnymi nabywcami, głębokość rynku się zmniejsza. Trackery portfeli kryptowalut pokazują, że FBTC posiada około 202 000 BTC w połowie stycznia — to duża pozycja, lecz nie wydaje się już być motorem nowego popytu, jakim była wcześniej.
ARKB od ARK przedstawia jeszcze wyraźniejszy obraz spadającej płynności. Po szczycie w połowie 2025 roku fundusz miał powyżej 49 tys. BTC latem. Saldo ARKB powoli topnieje jesienią i zimą, co łatwo przeoczyć, jeśli nie śledzi się codziennie wykresów udziałów. Ten trend spadkowy zmniejsza klasę popytu marginalnego, która razem z przepływami od Fidelity napędzała wcześniejsze rajdy Bitcoin. Aktualne, publiczne szacunki udziałów wskazują, że ekspozycja ARKB na Bitcoin wynosi obecnie około połowy czterdziestu kilku tysięcy, co oznacza spadek w porównaniu do letnich szczytów.
A co z IBIT od BlackRock?
Pozostaje to najważniejsze źródło płynności w świecie ETF, a jego akumulacja była ogromna. Trust BlackRock posiada znacznie ponad kilkaset tysięcy BTC, a publiczne trackery pokazują udziały na poziomie ok. 780–790 tys. BTC według najnowszych zgłoszeń. Jednak istotnym niuansem jest fakt, że wiele zakupów IBIT realizowanych jest poza rynkiem, poprzez OTC. Oznacza to, że te zakupy nie zawsze pojawiają się jako agresywne zlecenia rynkowe podbijające cenę w czasie rzeczywistym. W praktyce IBIT stanowił zaporę; bez jego zakupów poza rynkiem ostatnia korekta mogłaby być znacznie głębsza.
Warto zwrócić uwagę na historyczną analogię: akcje MicroStrategy osiągnęły szczyt w okolicach listopada 2024 roku, po czym przez prawie rok nie zdołały ustanowić nowych maksimów — to wzorzec, który obserwujemy także na poziomie ETF: szczytowy popyt, a następnie długotrwałe, żmudne ochłodzenie. Dla traderów i alokatorów ma to znaczenie: krótkoterminowe napływy mogą powrócić dzięki nagłówkom czy momentum, ale trend pozostaje negatywny, dopóki główni nabywcy ETF nie wrócą do regularnych, widocznych zakupów na rynku.
Jeśli tak się nie stanie, sprzedawcy OTC ostatecznie wprowadzą swoje zapasy na otwarty rynek, a kolejna fala spadkowa może być bardziej gwałtowna, niż się obecnie wydaje. Na razie inwestorzy powinni traktować każdy rajd jako niepewny. Cena może flirtować z nowymi lokalnymi szczytami, ale bez solidnego pochłaniania ETF na giełdach, rajd będzie kruchy, a kruche rajdy zwykle gwałtownie się załamują.



